Wyżarłam wszystkie ciastka jakie były w domu, teraz jeszcze dożeram jakimiś suchymi waflami, dziś środa, a to znaczy że dopadł mnie dół, jak co tydzień w środy.
W szkole myślałam że zamiast 7 godzin byłam 70, masakra.
NIENAWIDZĘ ŚRÓD!, i muszę w końcu iść do lekarza z kolanem, napierdala już 5 lat, chyba coś jest nie tak, jutro do zdjęcia, po jutrze do spowiedzi, w sobotę – festyn a w niedziele komunia, fajnie…. serio fajnie, lubię jak się coś dzieje i jak nie ma czasu, a u mnie to rzadkość. Jedyne co mnie teraz przeraża to ilość materiału na jutro! Kurwa, jak ja dam radę?! No ale wyjścia nie ma, trzeba napierdalać, tylko tak mi się nie chce….
Chciałam wam dziś pokazać kieckę ale też mi się niechce…
Zastanawiałam się dzisiaj nad męską skarpetką w sandale, otóż jeśli kogoś to obchodzi to doszłam do wniosku że zdecydowanie gorszym jak dla mnie czynem jest goła stopa w pełnym bucie, chociażby trampku, obrzydza mnie to jak cholera, od razu włącza mi się wyobraźnia i nachodzą mi do ryja reakcje chemiczne jakie tam muszą zachodzić w taki upalny letni dzień, hmmmm kiszenie to mało, może fermentacja, a u niektórych to już pewnie pierwszy stadium rozkładu…. bleeee! Już pomijam fakt że to po prostu pedalskie jest.
Także zniosę wszelkie sandało skarpetki
kocham kurwa!
-
black & black:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›